• Wpisów:113
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:47
  • Licznik odwiedzin:12 806 / 2480 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy wybranie się z byłym do jego znajomych i spędzenie wieczoru na piciu i imprezie po czym kiedy oni chcieli wracać a ja zostać wracanie do domu z swoimi znajomymi którzy tam przypadkiem byli?? Czy podejście i zagadanie się z nimi JEST CZYMŚ ZŁYM?????

Czy istnieją jakieś nie pisane zasady??

Dla mnie to normalna sytuacja. Dla nich zmiana zdania o mnie o tysiąc obrotów.

No nie mogę tego pojąć. Przykro mi, nigdy nie lubiłam zasad.

Może ich znajome boją się odezwać ale ja niestety taka nie jestem. Przecież to tak jakbym była ich własnością ale niestety nikt mnie nie rozumie. Jestem głupia bo mam swoje zdanie z którym nikt się nie zgadza.
  • awatar Ale jeeestes...: Jeśli macie dobry kontakt to czemu nie ;) Zasady są po to, żeby je łamać :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

???

Dziewczyna powinna być dostatecznie mądra by dogadać się z chłopakiem i na tyle głupia by z nim być.

Czy to prawda??

Mądra to rozumiem. Bardzo mocny argument.
Jednak co do głupia by być z jakimś chłopakiem to nie zbyt mi pasuje.Nie spotkałam chłopaka z którym mogłaby być na zawsze. W każdym po czasie zauważam że coś nie gra. Może po prostu to nie to albo udajemy na początku że jesteśmy inni.

Chyba że jest inna sytuacja spotykasz się z kimś i od razu na wstępie zakładacie że nie szukacie związku, pozwalasz sobie na tyle ile chcesz i nigdy nie wiesz czy się kiedykolwiek jeszcze spotkacie. Wtedy pokazujemy prawdziwego siebie, robimy rzeczy o których wcześniej nie było mowy i zdajemy sobie sprawę że przez te krótkie szalone chwile z osobą którą się naprawdę lubi i spędza tak rzadko czas i która w jakimś stopniu przypomina nas i nasze marzenia, której nie stoi nic na przeszkodzie czujemy się bardzo szczęśliwi. Sami decydujemy bez zastanawiania się co w danej chwili się dzieję i jak jest.A może wcale nie pokazujemy wtedy prawdziwych siebie a może tylko dopasowujemy się do drugiej osoby? Albo po prostu jesteśmy tak do siebie podobni?

Usłyszałam jednak że gdy takie coś kończy się związkiem to nic z tego nie wychodzi.

Może przez te krótkie chwile spędzone razem idealizujemy tą osobę tak bardzo?? Albo po czasie okazuje się że przecież ciągle nie można tak żyć??

Tylko czemu?? To byłoby idealne życie dla mnie z kimś takim.

A może po prostu jestem głupia i to we mnie jest problem że z chłopakiem nie mogę się dogadać i nic mi nie pasuje.

Tylko czemu wtedy dogaduję się z kumplami i z chłopakami z którymi się spotykam??

A może ta głupia ja wychodzi po czasie?.
 

 
Co mam poradzić na to że podobają mi się niegrzeczni mężczyźni, łobuzy szaleni i mądrzy.
Potrzebuje takiego który by mną zawładnął inteligencją, sposobem bycia i podejściem do świata. Który urzekł by mnie troską i miłością. Który zakochał by się we mnie na zabój ale z odrobina dystansu i magi. Czy taki mężczyzna w ogóle istnieje????

Kto by pokochała taką wariatkę.
Co chwilę jestem inna, zmieniam się tysiąc razy dziennie.

Spotkałam się z nim znowu. MAGIA!
Ale nie wmawiam sobie niczego. Oboje ustaliliśmy że nie szukamy związku. Strasznie dobrze mi się z nim spędza czas. I za każdym razem nie wiem czy jeszcze go zobaczę.
Jesteśmy szaleni i pełni energii i pomysłów.

Jest mi strasznie fajnie. Ale za każdym razem pojawiają się we mnie wyrzuty sumienia które starannie staram się zagłuszyć.Przecież jestem sama czy nie na tym polega życia. Czy mam prawo aż tak dobrze się bawić. Czy mogę dawać mu siebie bez żadnych konsekwencji.

Nigdy taka nie byłam. Boję się że na za dużo sobie pozwalam.

Nikt nie zechce takie dziewczyny.
 

 
Z moim byłym zostałam w przyjaznych stosunkach.
Nie mogę mu zaoferować więcej niż przyjaźń. Bo nie wiem czego chce i nie wiem gdzie jestem A czy jest tym jedynym to nawet się nie zastanawiam tak się pogubiłam.

Dzisiaj przestało mu się to podobać. Zresztą nigdy mu się to nie podobało. Zerwał ze mną kontakt. Może i dobrze. Może tak ma być. Może to przeznaczenie.

Jestem nienormalna. Tak straszliwie boje się zostać sama. Potrafię wmówić sobie miłość. Tak naprawdę potrafię zrobić wszystko.

Panicznie się tego boję.
Nie ma mojej drugiej połowy, ale przecież ktoś musi mi być przeznaczony. Może mam jakieś wygórowane oczekiwania. Chciałabym żeby się pojawił.

Jestem już tak zmęczona.
 

 
Traktują mnie jak śmiecia.

Wszyscy. Czemu?

Bo czuję się jak cholerny beznadziejny śmieć.

Życie pokazuje mi jak ludzie mogą się zmieniać. Zmienia ich czas, osoby albo po prostu pokazują prawdziwego siebie.

Nie potrafię przestać marudzić. Bo nie mam tu nikogo kto byłby dla mnie, kto by mnie rozumiał i akceptował. Czuje się strasznie samotna i beznadziejna.
 

 
Nic mi na razie nie pomaga. Ani zakupy, ani słodycze, może trochę dobre drinki.
Dalej użalam się nad sobą.
I nie wiem co robić..

Mam dość wmawiania sobie jaka jestem beznadziejna. Nigdy nie uważałam siebie za laskę bo szczerzę mówiąc nią nie jestem. Zawsze coś tam chciałam w sobie zmienić. Zawsze staram się ładnie wyglądać i ładnie się ubierać. Staram się z całych sił pracować nad moim nie zbyt udanym charakterem. Lubiłam siebie byłam świadoma swoich wad byłam pewna siebie. Teraz staje przed lustrem i widzę beznadziejną osobę, bez niczego.

Jestem na imprezie, w klubie wszędzie porównuję się do innych dziewczyn i zawsze jestem brzydsza i nie dość dobra. Tracę pewność siebie i zamykam się w sobie. Boję się odezwać. Może dla tego każdy mną poniewiera.

Zastanawiam się czy żebym doceniała siebie i podobała się sobie potrzebuję kogoś obok. Chyba nie.

Może nie jestem gotowa na to wszystko.
 

 
Od miesięcy użalam się nad sobą.

Jakbym miała 14 lat.

Znowu widzę siebie beznadziejną.

Piękny kolega traktuje mnie jak dziwkę gdy ma ochotę, bez słów, na rozkazy. Dla niego nawet mogłabym nią być gdyby dał nam szanse.

Piękny już nie mój chłopak chce żebym do niego wróciła. Z jednej strony bym chciała ale z drugiej strasznie nie. Boje się że utrzymuje z nim kontakt tylko dla tego bo boję się że nikt mnie nie zechce.

I jest jeszcze jeden piękny naprawdę piękny spotkałam się z nim dopiero trzy razy. Jest w nim coś naprawdę tak mógłby wyglądać i zachowywać się mój chłopak z drobnymi może zmianami. Ale on nie szuka związku bawi się jeszcze. Pociąga mnie do granic możliwości a ja jego poza tym nic więcej. Jestem walnięta ale już na drugim spotkaniu się z nim przespałam i było cudownie tak samo trzecie spotkanie kochaliśmy się pięć razy całą noc spędziliśmy razem i ranek do pierwszej w łóżku. W życiu czegoś takiego nie przeżyłam. Idealny kochanek. Nie wiem czy się jeszcze spotkamy.

Gdy bym ich wszystkich połączyła wyszedłby idealny chłopak. Ale tego zrobić nie mogę.

Musze przestać użalać się nad sobą, korzystać z życia, nie liczyć na miłość.
Przecież istnieje chyba jakieś przeznaczenie i ten się pojawi.

Nauczyłam się jednego że szybko można wmówić sobie miłość, jeszcze szybciej kogoś zranić i bardzo szybko się zauroczyć.

Pragnę tylko jednego niech już przyjdzie ten czas. Niech stanie na mojej drodze, niech mnie popchnie, przewróci niech da mi znak że to on. Potrzebuje go. Potrzebuję mojej drugiej połowy.
 

 
Dzisiaj już nie potrafię wyobrazić siebie z nikim.

Wszystko co zrobiłam było bez sensu.
W niczym go nie widzę i w nikim.

Nikogo dla mnie nie ma..
 

 
Czy nie mogłoby być tak że każdy ma kogoś przeznaczonego kto zjawia się o wyznaczonej porze w naszym życiu i już?

Już jakoś bym sobie poradziła z życiem.

Czy ten mi przeznaczony nie może się już pojawić i pokochać mnie taką jaką jestem a ja go.

To wszystko jest tak skomplikowane.
Robię same błędy.
 

 

Tak na prawdę to nic nie potrzebuje.

Nigdy nie będę sama. Mam siebie.

Potrafię pozwolić komuś odejść. Potrafię pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby. Potrafię pogodzić się ze stratą. Potrafię już odpuszczać. Potrafię cieszyć się samotnością. Potrafię tęsknic. Potrafię w coś uwierzyć. Potrafię czekać. Potrafię się uspokoić. Potrafię słuchać. Potrafię mówić. Potrafię się cieszyć. Potrafię pomóc.Potrafię wyrazić własne zdanie. Potrafię sobie wmówić miłość. Potrafię cierpieć. Potrafię płakać. Potrafię się bać. Potrafię wszystko zepsuć. Potrafię uspokoić swoje myśli. Potrafię przestać się zadręczać.

Potrafię wiele rzeczy.
Nie potrafię tylko jednej pokochać siebie.
A do póki nie będę kochać siebie nie jestem wstanie pokochać nikogo na prawdę.

I wcale nie muszę być sama.


"I jeśli twoje niebo spada
weź moją rękę i ją trzymaj
Nie musisz być sama."
 

 
Tyle w moim życiu się dzieje, tylko wszystko tak jak nie powinno.

Ciągnę za wszystkie sznurki z całej siły dobrze wiedząc że będę musiała pogodzić się z tym że nie dam rady tak długo.

Nie wiem co się stało z moim życiem.
I nie wiem gdzie jestem ani dokąd idę.

Chciałabym być sama. Spotykać się z kim chce i kiedy chce, robić co chce.

Ale nie wiem czy to życie dla mnie.
Może tylko się boję.
Może boję się że zostanę w końcu sama.

Jestem tym zmęczona.
Bo może ja w ogóle nie nadaje się do związku.
 

 
Jestem strasznie beznadziejna.

Czuję się tak strasznie źle. Boli mnie serce, boli mnie moje ciało.

Jestem tak beznadziejna.

Jak mam to rozwiązać?? Boże co mam zrobić?

Gdzie jestem ja???? Tak dawno już nie słyszałam i nie czułam siebie.

Minęło trochę czasu. Były imprezy. Kolega pięknego chłopaka też był. Zawsze były jakieś afery. Teraz w sobotę znowu zrobił mi nadzieje mówiąc rzeczy o których marzyłam. Ale razem z skończona nocą to wszystko rozmyło się jakby nigdy tego nie było. Miedzy nami jest coś nie umiem tego opisać jakby niewidzialna linia która nas łączy, jakieś napięcie. W tę sobotę afera przybrała na mocy. Dużo wypiliśmy wszyscy Jacka a on za każdym razem nas niszczy. Piękny chłopak który już nie jest mój. Zostawił mnie tam po wypitym alkoholu i po czymś co wziął nie chciał mnie widzieć na oczy, stwierdził że nie jesteśmy razem. Po tym gadałam z jego piękny kolegą. Jego koledzy przygarnęli mnie do domu, gdzie czekałam na koleżankę którą zgodziła się po mnie przyjechać. Ale po tym co wziął plus alkohol stały się rzeczy niemożliwe. Obudził cały dom, cała swoją rodzinę. Był u nas po numer swojej byłej dziewczyny, nawet nie spojrzał mi w oczy. Po tym znowu przyszedł i zaczął mnie szarpać, ciągnąc za włosy. Wyniósł mnie z domu. Zrzucił parę razy na ziemie. Zabrał telefon. Tak strasznie wyzywał. Przy rodzinie zrobił się święty. Winę zwalił na mnie. A jego argumenty to: Bo tylko siedziałam i się nie uśmiechałam, bo dziwnie patrzyłam. Dla mnie to żadne argumenty. Nie czuje się winna.

Tyle przeżyliśmy. Ale to wszystko na marne. On
chce to jeszcze ratować. Żebyśmy do siebie wrócili. A mi się wydaje że te związek jest wyrąbiście toksyczny, że już nic na mnie w nim nie czeka. Boje się takiego traktowania.

To wszystko widział piękny kolega.
Napisał mi ze po takich aferach nie mamy o czym mówić. Gdzie w tych aferach moja wina. Czemu jest takim tchórzem?? Prosiłam go jak zwykle tylko o spotkanie. Zapytałam czy są jakieś szanse na coś. Ale nawet nie odpowiedział.

Jak on może tak postąpić. Mam go błagać.

Mam złamane serce. Jestem cała poobijana.
Jest mi z tym źle, głupio i przykro.

Nie wiem co robić. Nie wiem do kogo należy moje serce.

Nie wiem w którym momencie zgubiłam siebie.

Czuję się jakbym do końca życia została sama. Bez miłości. Z złamanym sercem. Z marzeniami o chłopaku który nigdy mnie nie zechce. I z męczącym uczuciem czy postąpiłam dobrze. Czy może powinnam wrócić.

Po prostu jestem głupia.
 

 
Nie wiem co robić.
Żeby tak sobie skomplikować życie, żeby w każdej myśli było nie wiem.
Już nie jestem silna.. Już nie jestem sobą.

Jest wszędzie.
Czuje jego zapach, czuje jego ręce, słyszę jego głos.
A najgorsze jest to że nie wiem kiedy go spotkam.

Wiem że nic z tego nie będzie. On nie będzie nigdy ze mną.

Ale muszę się przekonać co to jest żeby wiedzieć co dalej. Prosiłam go o spotkanie, napisałam wszystko co czuje a nawet błagałam. Powiedział że przy okazji pogadamy.

Nie wiem jak to wytrzymam nie umiem spać ani jeść, myślę tylko o nim i o tym.
Czuję się jak wariatka.

Ja mam chłopaka. I nie wiem co robić.

Jak mam wytrzymać do czasu aż będzie okazja.
Boże jak mam to zrobić.
  • awatar Gość: 3maj sie :( wiesz bd jak bd a ty tego nie zmienisz... Czekaj i sie nie nazucaj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem co mam myśleć.

Nie potrafię przytulać się do mojego chłopaka, nie potrafię go całować. Bo czuje dotyk i ciepło innej osoby.. Czuje jego ręce i zapach. Słysze jego głos..

Nie wiem co robić.
Pisałam wczoraj z nim w sobotę mówił że jak skończę z mim chłopakiem to możemy spróbować. Ale tak myślałam ze to się zmieni i się zmieniło. Rozumiem go w końcu to jego kumpel.
Ale w głębi serca miałam nadzieje ze będzie to swoje zdanie podtrzymywał a nie je zmieniał.

Za późno już.. Jest mi wstyd za siebie. Bo prawie go wczoraj błagałam żeby zmienił
Nie mogę przestać o nim myśleć ani powstrzymywać łez.

Nie wiem co się ze mną stało. Nie wiem kim jestem.

Nie mam tez pojęcia co zrobić z moim związkiem. Czy będę jeszcze potrafiła być z moim chłopakiem??

Boże nie mam siły, nie umiem jeść ani spać.
Meczą mnie poczucie winy, wstyd, strach nie pewność.

Mam załamane serce.
 

 
Stało się.

W sobotę kolega pięknego chłopaka robił domówkę. Poszliśmy. Był tam też ten kolega..

Pokłóciłam się z pięknym chłopakiem, byłam tak pijana że masakra. Pojechałam z jego kolegami na imprezę.

Nie wiem kto zaczął już w samochodzie Piękny kolega trzymał mnie za rękę.
Zaczęło się coś czego nie mogę określić. Moje serce do tej pory bije z prędkością światła. Moje myśli biegną tylko do niego. A PRZECIEŻ MAM CHŁOPAKA! Nie, nic się na tej imprezie nie wydążyło oprócz rozmów i przytulania.
Ale Boże, czy to możliwe że się zakochałam?? Czy można kochać dwóch chłopaków?? Czy jestem z moim chłopakiem tylko z przyzwyczajenia? Czy zapomnieć o tym i wrócić do normalnego życia? Czy ratować swój związek?

Mój chłopak jest mega wkurzony co zrozumiałe.
Przepraszałam go tysiąc razy. Mój związek wisi na włosku.

Pisze z pięknym kolegą. Możliwe że się zakochałam ale nic z tego on nie szukaj takiej dziewczyny.

Myślałam że jestem dorosłą rozsądną dziewczyną.

Wyrzuty sumienia, strach, zakochanie rozrywają mi serce.

Czy to wszystko w ogóle jest możliwe.

Okazałam się straszną krową.
  • awatar Gość: Często w obliczu nowych ludzi i zdarzeń, jesteśmy w stanie narazić na szwank to, co już mamy i przy tam zranić mnóstwo ludzi :< coż o tym wiem. Nie powtarzaj mojego błędu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem w pracy i już mam dość dobrze że jutro ostatni dzień i trochę wolnego. Jedyne to trzyma mnie przy życiu.

Pięknemu chłopakowi już wszystko we mnie nie pasuje Jest mi strasznie z tego powodu przykro. Bo wydawało mi się że jest tym jedynym i dalej myślę że jest, tylko że ja nie jestem jedyną.

Nie pogodził się z przeszłością ( tą suką)!! Wiem że o niej myśli i mnie porównuje. Przestaje też chcieć widywać się ze mną.

Ja wiem że nie jestem idealna. Jestem pyskata, wszystko wiem najlepiej. Chce wszystko kontrolować. Ale staram się dla niego, staram się być lepsza. Nie docenia tego.

Przestaje być ze mną. Już nie liczą się dla niego spędzone miesiące.

Nie wiem co robić.
Nie mogę zostać i nie mogę odejść.
 

 
Musze nadrobić z tymi notkami wreszcie teraz kiedy mam trochę czasu a właściwie gdy nic mi się nie chce nawet w pracy. U mnie ciągle tyle się zmienia. Jak już pisałam piękny chłopak ma też pięknych kolegów. A mianowicie sytuacja się rozwija. Nie daje mu żadnych znaków jestem tak samo mila dla niego jak kiedyś. Jest świetnym chłopakiem. Ale gdy jest impreza pozwala sobie na coraz więcej ( chodzi o gest i rozmowy) co drugiego dnia strasznie go peszy. Jest kumplem mojego chłopaka ale zawsze broni mnie Nigdy bym nie zdradziła mojego chłopaka jest dla mnie kimś tak bardzo wyjątkowym ale jak pisałam w poprzedniej notce strasznie mnie boli jego zachowanie.. Do Klouyy starałam się być spokojna ale wpadłam w szal bo to już trzeci raz nigdy mnie nie zdradził ale oszukał co do sytuacji z nią. Pewnie ze kazałam mu wybrać już przy pierwszej takiej sytuacji i wybrał mnie. Ale tez obiecał ze więcej takich sytuacji nie będzie. Ale one się natarczywie powtarzają. Dla tego nie wiem co myśleć on ciągle to samo powtarza ze mnie kocha i tak dalej. Wiem ze ona mu się strasznie podoba i widzę ze ma na nią ochotę. Coraz częściej coś mu się we mnie nie podoba. To mam za mały biust, to źle wyglądam, to znowu mam śmieszny nos, to znowu wydaje mu się ze robi mi się cellulit, to znowu za mało jestem opalona. Ja po prostu lubię naturalność i widział od początku to. Nie wiem co to ma znaczyć. Tym bardziej ze mi się w nim wszystko strasznie podoba..